Praca w urzędzie i karate

Siłą każdego urzędu są jego pracownicy. Często zdarza się, że poza pełnieniem obowiązków zawodowych ich życie wypełnia ciekawa pasja, niecodzienne hobby. Pani Agnieszka Kowalczyk- Jęcek od 3 miesięcy pracuje w Urzędzie Gminy Będzino, gdzie zajmuje się gospodarką komunalną i lokalową. Po pracy jednak zamienia strój urzędnika na kimono i poświęca się swej wielkiej pasji- karate. Opowiada nam o tym w krótkiej rozmowie.

-Pani Agnieszko, jak karate wkradło się do Pani życia?

-W sumie, to przez przypadek, jakieś 11 lat temu. Moje dzieci i małżonek już wówczas uczęszczali na zajęcia do UKS Karate Kanku w Tymieniu i namawiali mnie, abym też spróbowała swoich sił w karate. Byłam do tego nastawiona sceptycznie. Ostatecznie, założyliśmy się o coś, nie pamiętam już o co, ale ja ten zakład przegrałam- umówiliśmy się z rodziną, że jeśli tak będzie, to pójdę na próbę na trening. Poszłam, spodobało mi się bardzo. Pomyślałam: ” Jaka fajna atmosfera, super ludzie, czemu dopiero teraz odkryłam te treningi!”. Zaczęłam chodzić na treningi i zostałam. Ostatecznie, dziś jestem instruktorem karate i mam mistrzowski pas 1 Dan.

-Trudno było Pani zdobyć tak wysoką klasę mistrzowską?

-To nie jest tak, że każdy, kto uczęszcza na treningi karate musi być z założenia mistrzem, instruktorem. Trzeba do tego dojść, wymaga to predyspozycji fizycznych, odporności psychicznej. Zajęło mi to 10 lat, masę treningów, wiele szkoleń i obozów. Aby zdać egzamin na pierwszy pas mistrzowski potrzebne są 2 dni, tyle bowiem trwa egzamin. Odbywa się co roku w Krakowie i jednego dnia to nawet 4-5 godzin, wymagających od kandydata opanowania, umiejętności i dużego hartu ducha.

Agnieszka Kowalczyk- Jęcek, karate- źródło: Facebook, profil rozmówczyni.

-Karate to sztuka walki, stawiająca na kodeks moralny, rozwój, elegancję i precyzję ruchów. Czy jednak sprawdza się na co dzień w sytuacjach zagrożenia życia, zdrowia, w samoobronie?

-Odpowiem tak: czym innym jest walka sportowa, a czym innym walka prowadzona na ulicy. Na macie pewne techniki są zabronione, takie jak ciosy w twarz, krocze, uderzenia w plecy. W walce ulicznej, właśnie te techniki mogą mieć często zastosowanie, bo chodzi o ratowanie swojego życia, chociaż najlepszym rozwiązaniem jest oddalenie się od niebezpiecznego miejsca, jeśli mamy taką możliwość. Trzeba przeciwnika obezwładnić i uciekać, chociaż ja na szczęście nigdy nie musiałam zetknąć się z taką sytuacją. W walce ważnym czynnikiem jest stres, jeśli go nie potrafimy opanować, sparaliżuje nas przed wykonaniem ciosu czy zastosowaniem obrony przed atakiem.

-Co daje Pani karate w pracy zawodowej, w życiu? Czego uczy?

-Z pewnością pokory, opanowania, dyscypliny i szacunku dla starszych, wyższych stopniem osób trenujących karate. Ale też dla przeciwników na macie, kolegów, z którymi trenujemy. Mamy nawet takie motto: “patrzeć w górę, ale głowę nosić nisko”. To dokładnie odzwierciedla podejście do ludzi, do otoczenia, do karate.

-A jak odnajduje się Pani w pracy w naszym urzędzie?

-Bardzo dobrze, zwłaszcza, że mogę liczyć na wsparcie i pomoc koleżanek i kolegów. Tematyka, którą się zajmuję jest dość obszerna, to świetlice wiejskie, lokale socjalne, nadawanie numerów porządkowych, różnego rodzaju umowy. To ciekawa praca, wymagająca pogłębiania wiedzy i obycia z dokumentami, ale tego się akurat nie obawiam.

Agnieszka Kowalczyk-Jęcek, paweł Tomaszewicz, UKS Kanku Karate Tymień, profil Agnieszki Kowalczyk-Jęcek na facebooku